"Wszyscy mieli już wszystkiego dosyć". Kulisy posiedzenia RBN

Dodano:
Posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego Źródło: PAP / Radek Pietruszka
– To był chyba rekord. Najdłuższa Rada Bezpieczeństwa Narodowego od dawien dawna – mówi o wczorajszych spotkaniu w Pałacu Prezydenckim jeden z jego uczestników. Jak wyglądały rozmowy za zamkniętymi drzwiami?

W środę w Pałacu Prezydenckim odbyło się zwołane przez prezydenta posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Rozmowy pomiędzy Karolem Nawrockim a przedstawicielami wszystkich klubów i kół politycznych trwały blisko sześć godzin. Kulisy spotkania ujawnia Interia. Zamiast oczekiwanych wielkich politycznych emocji wyszedł prawdziwy urzędniczy maraton – podsumowują rozmówcy serwisu.

"To chyba był rekord". Politycy o kulisach posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego

– To był chyba rekord. Najdłuższa Rada Bezpieczeństwa Narodowego od dawien dawna – ocenił jeden z uczestników posiedzenia. Inny zwrócił uwagę na charakter spotkania. Według niego, było bardzo dużo merytoryki i bardzo dużo dobrej rozmowy. – Bardzo dobra część dotycząca spraw międzynarodowych, zwłaszcza jeśli chodzi o punkt dotyczący programu SAFE – dodał.

Jak się okazuje, zdania na temat atmosfery rozmów są podzielone. Polityk koalicji rządzącej przyznał, że choć rzeczywiście na spotkaniu było sporo merytoryki, to jednak nie zabrakło także "typowego politycznego ping-ponga i jałowych przepychanek".

"Nadal nie wiemy, co zrobi"

Rozmówcy serwisu z największym uznaniem wypowiadają się o pierwszym, najdłuższym punkcie RBN, który dotyczył programu zakupów uzbrojenia SAFE. Była to, jak wskazali, najbardziej treściwa część spotkania. Jego uczestnicy przyznali jednak, że prezydent nie zajął w tej sprawie ostatecznego stanowiska i zostawił ich z tym w pewnej niewiedzy.

– Prezydent nie powiedział ani że program SAFE, według niego, nie jest po myśli Polski, ani że jego wątpliwości zostały rozwiane i ustawa ma jego poparcie. Na konferencji po Radzie mówił, że nadal nie jest w pełni przekonany. Nadal nie wiemy, co zrobi, kiedy ustawa trafi na jego biurko – zwrócił uwagę jeden z informatorów Interii.

Rozmowy o Radzie Pokoju. Otoczenie prezydenta chce zapunktować u Trumpa?

Ważnym punktem rozmów był również ten dotyczący członkostwa Polski w Radzie Pokoju, nowej inicjatywie Donalda Trumpa. Warto tu jednak podkreślić, że jeszcze przed rozpoczęciem rozmów w Pałacu Prezydenckim rząd przyjął stanowisko w myśl którego, w obecnych okolicznościach Polska nie przystąpi do pracy Rady. Jak na taką deklarację zareagował Karol Nawrocki? – Prezydent chciał zmusić rząd do zajęcia jasnego stanowiska w sprawie Rady Pokoju, tymczasem rząd woli trzymać się strategicznej niejednoznaczności w tym temacie – zdradził jeden z rozmówców portalu. Według niego, prezydent "najchętniej chciałaby mieć stanowisko rządu na piśmie". – Jego by to budowało politycznie, bo mógłby pokazać Trumpowi, że zmusił zły rząd do powiedzenia "nie", podczas gdy on do końca walczył o interesy Trumpa – stwierdziła osoba z obozu rządzącego.

Ze słów innego uczestnika spotkania wynika, że rozmowa na temat tej kwestii wcale nie była jednoznaczna. – Na dobrą sprawę nie wiem, czy oni sami są w pełni przekonani, żeby do tej Rady wchodzić, ale chcieliby zapunktować u Trumpa i pokazać mu, że rząd zły, ale prezydent Nawrocki dobry – przyznał, dodając iż "patrząc po ich minach, to oni też widzą niejasności i ryzyka, które płyną z ewentualnego wejścia w skład Rady".

"Jeśli tak zależało im na zgrillowaniu Czarzastego, kiepsko sobie to zaplanowali"

Tematem, który najbardziej rozgrzewał opinię publiczną na długo przed posiedzeniem RBN były niejasne kontakty towarzysko-biznesowe marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego. Jak rozmowa na ten temat wyglądała za zamkniętymi drzwiami? – W mojej ocenie można mówić o postępie między prezydentem a marszałkiem – ocenił jeden z rozmówców Interii, pytany czy prezydent Nawrocki i marszałek Czarzasty wyjaśnili sobie wzajemne pretensje.

Co ciekawe, jak wynika z ustaleń serwis, to wcale nie lider Lewicy odpowiadał na zgłaszane przez głowę państwa wątpliwości dotyczące swoich kontaktów. Robili to szefowa klubu Lewicy Anna Maria Żukowska i minister-koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak.

Jest jednak jeszcze inny aspekt tej sprawy, na który zwrócili uwagę informatorzy portalu. Chodzi o to, kiedy temat Czarzastego został poruszony. – To już była szósta godzina Rady, więc wszyscy mieli już wszystkiego dosyć – z rozbrajającą szczerością mówi Interii jeden z polityków obozu władzy. Jeśli tak zależało im na zgrillowaniu Czarzastego, kiepsko sobie to zaplanowali. Trzeba było od tego zacząć, bo kiedy temat został podjęty, to wszyscy chcieli już iść do domu – podkreślił rozmówca serwisu.

Źródło: Interia.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...